mWP 20170319 11 12 31 RichW trzecią niedzielę Wielkiego Postu gościliśmy diecezjalny teatr im. św. Jana Pawła II z oratorium „Pokutnik”,  na motywach sztuki Romana Brandstaettera „ Pokutnik z Osjaku”. Przedstawili go nam: ks. Zygmunt Wnukowski, ks. Franciszek Grala, oraz Waldemar Czyszak, aktor rozpoznawany z seriali: „Ranczo”, „Ojciec Mateusz” i innych…    

 Spektakl został dobrze przyjęty przez naszych parafian, którzy oglądali go z dużym zaangażowaniem. Widać było łzy w oczach wielu ludzi. Rzęsiste oklaski pod koniec Mszy świętej mówiły wszystko. To oratorium miało nas przygotować do rekolekcji parafialnych.

Król Bolesław Śmiały był wielkim władcą. Przyczynił się do przywrócenia gnieźnieńskiej metropolii (1075 r.), wniósł także znaczny wkład w reorganizację Kościoła polskiego, opowiadając się za reformami papieża Grzegorza VII. Koronował się i utwierdził suwerenność państwa. Ale historycy sprawiedliwie dostrzegają również jego charakterologiczne słabości: autokratyzm i dumę, porywczość, skłonność do skrajności i do poddawania się emocjom.
Biskup Stanisław w 1072 r. objął rządy nad diecezją krakowską z pewnością za zgodą i poparciem Bolesława Szczodrego. W niewyjaśnionych jednak okolicznościach wszedł w zatarg z królem i zginął w 1079 r. oskarżony o zdradę czy bunt. Źródła potwierdzają wczesny kult biskupa Stanisława, co doprowadziło do jego kanonizacji w Asyżu w 1253 r. Jedynymi źródłami tych wydarzeń są kroniki Kadłubka i Galla Anonima. Niestety informacje płynące z tych źródeł wykluczają się i stąd do dziś panują bardzo subiektywne osądy, które często wiązały się z motywacją natury ideologicznej.
R. Brandstaetter abstrahuje od przekazów historycznych, a przyjmuje wersję legendarną. Według niej król Bolesław za swój grzech pokutuje w dalekiej Karyntii, w klasztorze w Osjaku. Zanim dotarł do swojego miejsca pokuty, długo pielgrzymował po całej Europie, uciekając niczym Kain przed własnym sumieniem. Żył w nędzy i upokorzeniu, do klasztoru benedyktynów przybył incognito. Tam wiódł życie milczącego pokutnika i dopiero na łożu śmierci wyjawił, że jest królem wygnańcem. Pochowany został w podziemiach kościoła w Osjaku.
Król Bolesław przez narratora dramatu jest jednocześnie oceniony jako sprawca tragedii: "Jeszcze nie przebrzmiały słowa konsekracji chleba, gdy rozległy się odgłosy ciężkich kroków, biegnących po kamiennej posadzce, a potem łoskot padającego ciała. Król morderca" (s. 16). Wtedy dumny władca Polski popada w rozpacz i... ucieka. Nie ucieknie jednak przed Bogiem. Nie ukryje się jak Adam pośród drzew rajskiego ogrodu. Autor dramatu wkłada w jego usta słowa:
Idę, idę, idę w śnieżnej zamieci i jest mi zimno.
[...] Po co cierpisz? (-pyta kusiciel). I słyszy odpowiedź:
bo tak mi podpowiada sumienie, abym cierpiał od wszystkiego (s. 19).
Sumienie zatem ratuje króla od przekleństwa, albowiem zdecydowanie wzywa go do pokuty, jedynej drogi do ocalenia. Sumienie jako głos Boga, staje się obroną tak silną, że pokutnik odrzuca wszelkie podszepty szatana. Zły duch (diabeł), bardzo podobnie jak w kuszeniu Jezusa (Mt 4, 8), działał na niego wyobraźnię, nęcił, wabił, obiecywał, kłamał: "Za murami tego klasztoru jest piękny świat. Są miasta i wsie rozbrzmiewające pełnią życia, są kobiety, jest miłość, jest muzyka. Zapomniałeś, jak smakuje wino. Zapomniałeś, czym są pocałunki ukochanej kobiety. Zapomniałeś, czym są noce majowe, czym są westchnienia miłosne... Przestań cierpieć..." … Na wszelkie pokusy szatana król Bolesław sięga po jeden oręż - modlitwę. Charakterystyczne u R. Brandstaettera jest to, że widział ratunek w modlitwie do Maryi.